środa, 25 marca 2015

FIRMA REMONTOWA - TEGO UNIKAJ!

Nie znam chyba nikogo, kto byłby w stu procentach zadowolony z usług firmy remontowej i chociaż osoby te jawnie mówią o tym co ich zdaniem należałoby zrobić inaczej, nikt z ich otoczenia nie wyciąga z tego wniosków co w efekcie końcowym prowadzi do tego, że historia się powtarza. Sama jestem zadowolona z ogólnego efektu końcowego remontu mieszkania jednak mam świadomość, że po drodze popełniłam kilka błędów. Na podstawie obserwacji i rozmów z rodziną i znajomymi oraz nauczona własnym doświadczeniem, podsumowałam kilka najczęściej popełnianych błędów podczas współpracy z firmą budowlaną.

Jeżeli remont z udziałem firmy masz już za sobą, zapewne przynajmniej na jedno z poniższych punktów odpowiesz "zgadza się!" albo "u mnie było dokładnie tak samo!". Jeżeli dopiero czeka Cię korzystanie z usług firmy budowlanej to mam tylko jedną radę: przeczytaj to co napisałam poniżej i... tego unikaj!



źródło: http://thestocks.im/

PRZEDE WSZYSTKIM KOSZTORYS!


Absolutnie nie zgadzaj się na remont jeżeli nie ustalisz konkretnej kwoty usługi. Nie wierz w słowa "zrobimy to po kosztach". Tego typu ustalenia często prowadzą do nieporozumień. Nie daj się zbyć słowami "na tym etapie nie jestem w stanie tego wycenić". Dobra firma budowlana powinna przedłożyć kosztorys wstępny robót (do wykonawców: kosztorysant to osoba, która na podstawie przedmiaru i obowiązujących norm wykonuje kosztorys wstępny - tak, takie osoby istnieją i warto je zatrudnić jeżeli sami sobie z tym nie radzicie). Oczywiste jest, że końcowa wartość usługi z pewnością ulegnie zmianie z powodu różnych czynników jednak kosztorysant powinien przyjąć tzw. "widełki". Ten punkt to absolutny wymóg - dzięki niemu unikniesz sytuacji, w której usługa którą Ty wycenisz na kilka tysięcy złotych dla wykonawcy oznacza wartości rzędu kilkunastu tysięcy złotych. (My poprosiliśmy o kosztorys i firma, która wykonywała remont faktycznie zmieściła się w ustalonej kwocie.)

UMOWA!


Spisz w niej wszystko to, co zostało ustalone. Pamiętaj aby oprócz wyceny uwzględnić także termin realizacji (w tym punkcie można również zawrzeć adnotację dotyczącą obniżenia wynagrodzenia w razie przekroczenia tego terminu z winy wykonawcy - ten punkt jest bardzo motywujący dla robotników :)). Dzięki umowie nie tylko wprowadzisz się na czas do własnych czterech kątów, ale także zyskasz gwarancję, że wszystko co zostało ustalone będzie wykonane i nie będziesz montować listew przypodłogowych bo przecież mowa była tylko o położeniu paneli. (My zaniedbaliśmy etap podpisania umowy. Teraz żałuję, bo nie dość że kilka drobiazgów musieliśmy dokończyć we własnym zakresie aby móc wygodnie korzystać z mieszkania to w dodatku całość miała zostać zakończona przed świętami bożonarodzeniowymi co niestety się nie stało (zbliżają się święta wielkanocne a ostatnie szlify nadal czekają na dokończenie)).

"DOBRE RADY"!


O tak, robotnicy to prawdziwi doradcy. Zawsze służą radami dotyczącymi tego na czym można zaoszczędzić albo co można zmienić w trakcie realizacji. Oczywiście większość tych "dobrych rad" wynika z dobrych intencji - szkoda tylko, że z profitami dla wykonawców. Jeżeli nie masz zaufanego fachowca lepiej poradź się kogoś, kto jest osobą obiektywną w tej sytuacji - nawet fora internetowe na których wypowiadają się osoby z branży mogą być bardziej przydatne niż "super pomysły" pana Zenka. (My korzystaliśmy z usług remontowych znajomego więc w kwestii jakości poszczególnych produktów mogliśmy spokojnie zaufać firmie. Jednak jeżeli sprawa dotyczyła "efektów wizualnych" to niestety nasze gusta zupełnie się rozmijały w związku z czym na tej płaszczyźnie sami podejmowaliśmy decyzje.)

ZAPŁATA ZA USŁUGI!


Powinna nastąpić nie wcześniej i nie później niż bezpośrednio po zakończeniu robót. Jeżeli płacisz z opóźnieniem to jesteś bufonem, który nie rozumie, że płatności dokonuje się w ustalonym terminie bo każdy ma swoje wydatki. Jeżeli płacisz z wyprzedzeniem to jesteś frajerem, który kupuje kota w worku. (My zostaliśmy frajerami. Może nie do końca kupiliśmy przysłowiowego kota w worku bo mieszkanie było już właściwie skończone jednak efekt jest taki, że kilka rzeczy nadal zostało niedokończonych w związku z czym nie mamy ani w stu procentach skończonego etapu remontowego ani funduszy za które moglibyśmy zlecić to komuś innemu. Cóż... tutaj akurat sprawdziła się przestroga "z dala od znajomych" - obcej osobie nie zaufalibyśmy na tyle, żeby zapłacić wcześniej jak również obca osoba podeszłaby do sprawy profesjonalnie nie chcąc wyrobić sobie złej opinii. "Po znajomości" wygląda to tak, że my zapłaciliśmy za całość zanim definitywnie wszystko zostało skończone, a wykonawca pewnie myśli, że my zrozumiemy, że kolejni klienci już czekają.)

GWARANCJA!


Kolejna ważna sprawa papierkowa, której warto dopilnować. Ustal w niej wraz z wykonawcą co podlega bezpłatnej naprawie w ramach gwarancji jeżeli wystąpi jakakolwiek usterka oraz w jakim czasie obowiązuje gwarancja. (My otrzymaliśmy gwarancję pięcioletnią. Gdy już w trakcie pierwszego miesiąca pojawiło się kilka rzeczy do poprawki, zostały one zreperowane nieodpłatnie.)


Oczywiście najlepsza sytuacja jest wtedy gdy możesz remont przeprowadzić samodzielnie. Nikt nie włoży w to tyle starań i serca co Ty, bo nikomu nie będzie tak bardzo zależeć na Twoich czterech kątach jak Tobie. Jeżeli jednak z różnych powodów sytuacja zmusza Cię (lub po prostu Tobie jest tak wygodniej) do korzystania z usług firm remontowych to polecam zastosowanie się do powyższych porad - z pewnością ułatwią przebrnięcie przez ten etap! :)

6 komentarzy :

  1. Na słowo ekipa remontowa dostaję zazwyczaj skoków ciśnienia. Niestety, nawet najlepsi fachowcy- przykro mi nie spotkałam innych- próbują zawsze coś zachachmęcić. A to z 6 worków czegoś więcej na fakturze niż potrzebne, a to lewa faktura, a to złączek jak na pięć łazienek. "Przecież wpłaciła nam Pani tylko 1000zł zaliczki a nie 1500zł". Na wszystko papier, zeszyt z rozpiskami i podpisy! Jak w podstawówce "dzienniczek", sorry. Żadne pochopne decyzje "A ułożę Pani w romby te kafelki" a potem, "No za płytki miało być 35zł/m2, ale że romby to jest 50zł/m2". Wykorzystywanie -modelowy wzór handlarza, naiwności, niewiedzy, braku czasu, presji czasu osoby remontującej. Aha, kosztorys, kosztorysem, np. piachu zamiast wylewki betonowej nikt nie przewidzi, warto do budżetu planowanego (przynajmniej mieszkanie) dać 10-15% jako kasa na "nieprzewidziane" wydatki. I jakieś mocne środki przeciwnerwicowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki za zbiór. Ja dopiero przed zakupem mieszkania i zapewne remontem, więc twój spis bardzo mi się przyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie się cieszę, że komuś ten post może się przydać. Powodzenia! :)

      Usuń
  3. Ja spotkałam takiego człowieka do rany przyłóż! Pozdrawiam Pana Piotra!
    Wykańczał mi poprzednie mieszkanie i wracałam do niego co rusz jak było coś do zrobienia gdzie potrzebowałam fachowca i pomocy. Po zakupie domu pierwszy telefon do niego - że nikomu innemu nie dam tknąć ścian tylko jemu, że poczekam jak będzie zajęty, a on, że nie robi już w branży... szok! Niestety zachęta, przekupstwo nie przyniosły rezultatów i musiałam szukać innej osoby. Trafiłam na innego pana - zadowolona jestem w 93% :-) Jak ktoś robi nie dla siebie to widać niedoróbki - ja je czasem widziałam i to ból. A jak się ma pomocnika to już największy ból - bo pomocnik robi wszystko tylko nie to co trzeba i jak szef kazał. Dobrze, że ja podczas wykańczania domu byłam na budowie, bo % byłoby mniej!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś prawdziwą szczęściarą! Naprawdę mało kto trafia na takich fachowców jak Pan Piotr (szkoda tylko, że uciekł z branży). :)

      Usuń