wtorek, 10 lutego 2015

KREDYTO-FOB vs KREDYTO-MANIAK

Przyszedł czas na rozpoczęcie cyklu poruszającego temat finansowania zakupu nieruchomości.


kupno nieruchomości

Na początku warto ustalić jakie podejście posiadasz do instytucji bankowych oferujących kredyty hipoteczne. Zauważyłam, że społeczeństwo dzieli się na trzy zasadnicze grupy:



KREDYTO-FOBY

grupa społeczna charakteryzująca się olbrzymim strachem przed jakimkolwiek kredytem. Nie chodzi nawet o ogromne kredyty hipoteczne - o takich kredyto-fob nawet nie chce słyszeć - woli mieszkać z rodzicami do czasu, aż na pięćdziesiąte urodziny kupi sobie wreszcie własną kawalerkę. Nawet zepsuta pralka i brak gotówki na zakup nowej nie jest powodem dla którego kredyto-fob miałby zakupić sprzęt na raty. Przecież można prać ręcznie do czasu, aż nie uciuła się wystarczającej ilości pieniędzy na nową pralkę. 


KREDYTO-MANIAKI

w przeciwieństwie do kredyto-fobów kochają wszystkie miejsca, w których istnieje możliwość zakupu na raty. Nawet posiadając w portfelu wymaganą gotówkę, kredyto-maniak preferuje zakup na raty, aby nie pozbyć się swoich pieniędzy. Jest to grupa społeczna ubóstwiająca wszelkie formy kredytów. Zakup domu? - viva kredyty hipoteczne! Zakup mikrofalówki? - jak dobrze, że istnieją raty w sklepach RTV i AGD! Zakup zimowej garderoby? - cudownie, że i w takich sklepach raty są już możliwe! Zakup nowej paczki gum do żucia? - Ups, tego jeszcze nie można wziąć na raty.


KREDYTO-OLEWACZE

grupa społeczna mająca w dupie oferty bankowe i ignorująca sprzedawców zachwalających zakup produktu na raty. Kredyto-olewacz posiada wystarczającą ilość gotówki pozwalającą na zakup willi z basenem i prywatną plażą. Dlaczego więc zakupił małe mieszkanie? Widocznie przechodził i wpadło mu w oko.


Tworząc opis każdej z grup doszłam do wniosku, że jestem połączeniem wszystkich trzech. Rozważając zakup nieruchomości, za którą rata wyniosłaby połowę mojej wypłaty włączał się we mnie KREDYTO-FOB - uświadamiając sobie, że w życiu są różne okresy i może się zdarzyć, że będę zarabiała mniej niż obecnie i rata kredytu przekroczy moje dochody, coraz częściej wychodziłam z założenia, że wynajem nie jest taki zły. Nie miałam jednak problemu z zaciągnięciem kredytu hipotecznego, którego wysokość raty jest rozsądna, a prawdziwy KREDYTO-MANIAK włącza się we mnie wtedy, gdy mogę zakupić dany produkt w ratach 0% (tak, tak, wiem że nie są one zupełnie zerowe) dzięki czemu ostatecznie zapłacę za niego tyle samo ile zapłaciłabym w przypadku zakupu za gotówkę. Na szczęście, pomimo tego że nie należę do bogaczy (póki co ;)), to jest sporo rzeczy na które mogę sobie pozwolić i wtedy profil KREDYTO-OLEWACZA staje się najbardziej aktualny. :)


Do której grupy Ty się zaliczasz?
ródło zdjęcia: http://www.pexels.com/

10 komentarzy :

  1. Wszystko zależy od sytuacji w jakiej jesteśmy. Ważne jest utrzymanie tzw.cashlow'a. Od kiedy nauczyłam się pilnować domowego budżetu, żadne kredyty konsumpcyjne nie wchodzą w grę. Chcę na wakacje? Zmniejszam pułap wpłat na konto oszczędnościowe i zbieram na urlop na subkoncie. Jedyną uległością był zakup drugiego mieszkania na kredyt. Szczęśliwie jedno posiadane za gotówkę, stało się źródłem do spłaty kredytu nowego. Tym samym mam bilans na zero, a dwa mieszkania na "koncie". Czasem też, czym już się dzieliłam, planowany długoterminowy najem nie jest opłacalny. Lepiej kupić małe M2 lub M3 i np. po zakończeniu kontraktu w danej lokalizacji wynająć- z wynajmu spłacać ratę i jechać dalej w świat. Po kilku latach takie mieszkanie sprzedajemy z zyskiem, zazwyczaj maksymalnie po 3-ech możemy spłacić hipotekę i zarobić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobne podejście! Rozsądny zakup nieruchomości na kredyt wcale nie musi być takie straszne jak się niektórym wydaje. ;)

      Usuń
  2. Chyba najlepiej bez kredytu! :), ale czy tak się da?
    Teraz to raczej niemożliwe :(.
    Pozdrawiam!
    Marta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka wersja jest niezwykle kusząca. Chociaż... czasem zastanawiam się, czy tak bardzo docenialibyśmy to co mamy gdyby przyszło nam to zbyt łatwo? ;)

      Usuń
    2. Kupić dom/mieszkanie bez kredytu jest możliwe tylko u osób które są dobrze postawione finansowo przez rodziców... Nie ukrywajmy skąd taki typowy 23 latek ma mieć te dajmy na to 140 tys zł? Za samo mieszkanie oczywiście.
      Ja pochodzę z wielodzientej rodziny, brat ma autyzm, mama nigdy nie pracowała a teraz to już w ogóle przy bracie nie może a tata mimo emerytury musi robic dalej.
      Nie masz pojęcia jak ciężko mi się to wszystko czyta, studiuje zaocznie, praca raz jest raz nie ma..
      Co z tego że mój facet ma stałą prace dosyć dobrze płatną ale na umowie jest 1200 i kto da nam kredyt ;)?
      Jest ciężko.

      Usuń
    3. Niestety, jest bardzo ciężko. Jakąś opcją w Twoim przypadku byłby wyjazd za granicę w celu zarobienia chociaż części funduszy, jednak sama dobrze wiem, że nie w każdym przypadku jest to takie proste.

      Życia nie zmienimy i chociaż nie zawsze jest ono proste i nie zawsze tak przyjemne jak byśmy tego chcieli to mimo wszystko może być piękne. I o to piękno trzeba walczyć!

      Znam przypadki osób, które zarabiając najniższą krajową otrzymały kredyty hipoteczne (warto zainteresować się tematem tworzenia historii kredytowej co prowadzi do zwiększania zdolności finansowej).

      Jeżeli zależy Ci na otrzymaniu kredytu, aby kupić własną nieruchomość to pamiętaj, że wszystko jest do zrobienia. Na Twoim miejscu oprócz studiów ukończyłabym jakiś kurs dający kwalifikacje do pracy w konkretnym zawodzie. Niekoniecznie musi to być praca Twoich marzeń. Niech będzie jakakolwiek, byle by zapewniła Ci na pewien okres czasu zatrudnienie na umowę o pracę lub umowę zlecenia. Po przejściu weryfikacji banku i otrzymaniu kredytu zawsze możesz szukać pracy w swoim zawodzie po skończeniu studiów.

      Tak naprawdę opcji jest sporo. Jeżeli masz warunki mieszkaniowe np. mieszkasz z rodzicami przez co znacznie obniżasz koszta utrzymania i akceptujesz taką wersję to problem w zasadzie nie istnieje. Jeżeli jednak zależy Ci na tym aby się ustatkować to po prostu działaj! Bierność jest najgorsza.

      Nie piszę tego złośliwie, ale snucie teorii, że "kupić dom/mieszkanie bez kredytu jest możliwe tylko u osób, które mają dobrze postawionych finansowo rodziców" nie ułatwia sprawy i nie zwiększa Twojej motywacji do działania. Nie mówiąc już o tym, że niejednokrotnie mija się z prawdą. Bywa, że 23 latek swoją ciężką pracą zarobił pieniądze na własne "M", a może być i tak, że ktoś ma majętnych rodziców jednak nie są oni chętni do tego aby wspomóc swoje dziecko.

      Pozdrawiam i życzę dużo powodzenia. :)

      Usuń
  3. Jedyny kredyt jaki w życiu zamierzam mieć to ten ogromny oczywiście hipoteczny. Ale jeśli chodzi o coś na raty i miejsze - nieprzepadam. Chociaż wiele tego plusów to po długach męża ciągnących się jeszcze z czasów gdy był kawalerem potwierdzam, że czasami lepiej być KREDYTO-FOBEM :)

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, pewne sytuacje zmieniają nasze poglądy na tego typu zakupy. Ja lubię w ratach to, że zamiast wydawać kilkaset złotych na daną rzecz mogę ją mieć za kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Mam jednak nadzieję, że gdy mieszkanie będzie już urządzone i pospłacamy wszystkie raty to faktycznie zostanie do spłaty tylko kredyt hipoteczny. Ale... kto tam wie? Być może znów będą inne kosztowne potrzeby? ;)

      Usuń