poniedziałek, 16 lutego 2015

6 ZASAD, ABY "ŻYCIE NA KREDYCIE" BYŁO ŁATWE I PRZYJEMNE

W ostatnim poście pisałam o tym, że wg mnie kredyt jest fajny. Co zrobić, aby faktycznie tak było, a kredyt hipoteczny nie okazał się przepustką do bankructwa?


kredyt hipoteczny, życie na kredycie

Warto zastosować się do poniższych zasad:


1. BIERZ KREDYT NA MIARĘ SWOICH MOŻLIWOŚCI - niby oczywiste, a tak wiele osób żyje "ponad stan" co kończy się problemami ze spłatą kredytu hipotecznego. Jeżeli nie posiadasz zaplecza finansowego w postaci sporej gotówki odłożonej na lokacie lub rodziców o zasobnym portfelu skłonnych do pomocy, nie sugeruj się tym, że aktualnie udaje Ci się zarabiać w okolicy średniej krajowej lub więcej. Pomyśl, że za dwa lata, rok czy nawet za miesiąc możesz żyć za najniższą krajową. I co wtedy? 

2. TRAKTUJ ZAKUP NIERUCHOMOŚCI JAK KAPITAŁ - nawiązując do powyższego punktu, nie sugeruj się tym, że nieruchomość którą kupujesz jest tą ostatnią. Staraj się, aby Twoja rata była jak najniższa: wymierz coś mniejszego, w gorszym stanie lub w innej okolicy. Spłacaj kredyt, rób nadpłaty i oszczędzaj. Gdy spłacisz jedną nieruchomość, zawsze możesz wymienić ją na inną, większą.


3. PAMIĘTAJ, ŻE CENY NA RYNKU NIERUCHOMOŚCI SĄ ZMIENNE - dobrze pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu kawalerkę w moim mieście można było kupić za cenę 50 000 zł. Później ceny wzrosły do 100 000 zł, a obecnie spadły do cen w granicy 80 000 zł. Ktoś, kto kupił kawalerkę za 50 000 zł, w między czasie zaoszczędził dodatkową gotówkę i spłacił kredyt, który zaciągnął na jej zakup, obecnie dokładając 20 000 zł - 30 000 zł może wymienić kawalerkę na mieszkanie dwupokojowe (trafiając na wyjątkowe okazje być może nawet na trzypokojowe).


4. ROZKŁADAJ KREDYT HIPOTECZNY NA MOŻLIWIE NAJDŁUŻSZY OKRES - nawet jeżeli obecnie zarabiasz 5 000 zł, a rata kredytu rozłożonego na 30 lat wyniosłaby 500 zł i jest możliwość spłacić go w ciągu 10 lat. Co z tego? Jeżeli masz więcej gotówki, spłacaj większą ilość rat - to że kredyt został zaciągnięty na 30 lat, wcale nie oznacza, że nie możesz spłacić go wcześniej. W drugą stronę to już nie jest takie łatwe.


5. KONIECZNIE WYKUP UBEZPIECZENIE - ubezpiecz co się da. Przy koszcie zakupu nieruchomości kilka tysięcy wydane na ubezpieczenie nie robi dużej różnicy, a może okazać się zbawienne gdy np. stracisz pracę. Ubezpiecz mieszkanie od pożaru, kradzieży czy też innych katastrof - w ten sposób odzyskasz stracone pieniądze. Opcja ubezpieczenia sprzętów RTV czy AGD nie zawsze jest naciąganiem ze strony sprzedawców - pomyśl, czy jeżeli po dwuletniej gwarancji Twoja lodówka i pralka zepsują się jednocześnie (złośliwość rzeczy martwych) to będzie Cię stać na zakup nowych sprzętów? Wydłużając okres ubezpieczenia np. do 5 lat dajesz sobie więcej czasu na stworzenie "trampoliny finansowej".


6. ŻYJ WŁASNYM ŻYCIEM - nie staraj się za wszelką cenę spłacać kredytu jak najszybciej. Realizacja planu zakładającego nadpłaty w wysokości dwóch, a może nawet trzech miesięcznych rat jest ok, ale nie zapominaj, że poza spłatą kredytu jest jeszcze to "normalne" życie. Gdy na urodziny dostaniesz w prezencie pieniądze, nie spłacaj za to raty tylko wybierz się na zakupy lub spraw sobie inną, małą przyjemność. W pracy szef przydzielił premię? Super, ale nie każdy dochód musi zostać przeznaczony na spłatę kredytu - być może wykorzystanie premii na wczasy lub chociażby krótki wyjazd jest lepszym pomysłem? 


Pamiętaj, że to kredyt jest dla Ciebie a nie Ty dla kredytu. Dzięki niemu możesz nabyć wymarzoną nieruchomość ale to nie oznacza, że masz być jego niewolnikiem. Wystarczy stosować się do powyższych zasad, a "życie na kredycie" naprawdę może być łatwe i przyjemne.



źródło zdjęcia: http://kaboompics.com/

17 komentarzy :

  1. mega podoba mi sie Twoj cykl postow kredytowych! Po pracy usiade i poczytam. a w tygodniu skrobne ci notke (ps dziekuje za mile slowa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie się cieszę, że Ci się podoba (i że ktokolwiek to czyta :D).

      Usuń
  2. Mnie jakoś samo słowo "kredyt" przyprawia o dreszcze, ale zapewne po prostu brakuje mi rzetelnej wiedzy finansowej :)
    ___________
    Natalia, http://www.pieceofsimplicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredyt nie taki straszny jak go malują! :)

      Usuń
  3. Ja mam tylko nadzieję, że dostosowaliśmy się do wszystkich warunków :)

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Okaże się już niedługo. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super te rady! Cenne i prawdziwe :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajny post, świetne te rady, a pierwsza taka prawdziwa :) czasem narzuca się sobie więcej niż jest się w stanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, a od tego najczęściej zaczynają się największe problemy.

      Pozdrawiam i zapraszam częściej.
      Bardzo mi miło, że tutaj zerknęłaś i zostawiłaś ślad po sobie! :)

      Usuń
  7. Jedyne sprostowanie to kwestia ubezpieczenia:
    na okoliczność utraty pracy,jest szereg zastrzeżeń oraz relatywnie niska wysokość możliwego roszczenia,dwóch niezależnych doradców doradziło mi tą opcję,zdecydowanie samodzielne ubezpieczenie, czyli po prostu oszczędności na poziomie około 6 miesiecy rat plus rachunki bieżące (średnio min.12-15tyś) to jest gwarancja zachowania płynności i nie biegania do banku z pismami o przesunięcie daty płatności...
    Dwa: Ubezpieczenie Nieruchomości,nie kosztuje kilka tysięcy ;) chyba że nie zrozumiałam jakie;) Ubezpieczenie,nawet zawyżające o 30-40.000(banki często tak postępują) wynosi 150zł rocznie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku naszej umowy ubezpieczeniowej sytuacja z utratą pracy jest jasna: jeżeli jedno z nas straci pracę płacimy tylko połowę raty kredytu i połowę opłat za gaz i prąd, jeżeli ta przykra sytuacja dotknie nas obojga to nie płacimy zupełnie ani raty kredytu ani rachunków za media (oczywiście w takiej sytuacji rata będzie do spłacenia w terminie późniejszym przez co wydłużymy sobie czas spłaty kredytu).

      Własna trampolina finansowa to najlepsze co można mieć i faktycznie oszczędności na poziomie 6 rat i rachunków to najbardziej komfortowa sytuacja jednak często nie do osiągnięcia zwłaszcza na początku spłaty kredytu i w tym momencie ubezpieczenie od utraty pracy pozwala mi jakoś spokojniej podejść do spłaty kredytu. :)

      A pisząc: "ubezpiecz co się da. Przy koszcie zakupu nieruchomości kilka tysięcy wydane na ubezpieczenie nie robi dużej różnicy" miałam na myśli koszt sumaryczny wszystkich ubezpieczeń.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Choć mam nadzieję, że kredytu nigdy brać nie będę musiała, kłóciłabym się trochę z punktem ,,ROZKŁADAJ KREDYT HIPOTECZNY NA MOŻLIWIE NAJDŁUŻSZY OKRES" (Kurdę, przepraszam że się tak często z Tobą sprzeczam :p)

    Dla mnie kredyt na 40 lat jest nie do wyobrażenia, dziwię się osobom, które się na to decydują. Na 40 lat być związanym z bankiem, przez 40 lat oddawać część zarobionych pieniędzy? Przeraża mnie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyskusje są fajne, cieszę się, że posty wywołują tyle różnych opinii! :)

      W tym punkcie nie chodziło mi o to, aby faktycznie przez 40 lat spłacać kredyt, tylko aby rozkładać go na możliwie najdłuższy czas. Dlaczego? Już pokazuję na naszym przykładzie: wzięliśmy z mężem kredyt hipoteczny. Wg naszych wyliczeń powinniśmy go spłacić w ciągu 10, maksymalnie 15 lat. Wyliczenia te zakładały nadpłaty a więc zarobki na takim poziomie na jakim są obecnie. Dlaczego więc kredyt rozłożyliśmy na 30 lat? Bo gdyby zdarzyło się, że będziemy przez jakiś czas zarabiać mniej niż teraz lub będziemy chcieli (lub musieli) przeznaczyć pieniądze na inny cel, to po prostu będziemy płacić tylko jedną ratę.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Ja tez nie jestem przekonana do tego właśnie punktu dotyczącego jak najdłuższego okresu kredytowania. Ja za dwadzieścia pięć lat chciałabym myśleć o tym jak pomóc w starcie mojemu dziecku, a nie o tym, że mam jeszcze połowę swojego kredytu do spłaty. Takie podejście jak Wasze wymaga ogromniej samodyscypliny w sytuacji nadwyżek finansowych, my z mężem chyba takiej nie mamy ;) Tak czy inaczej większości rad przyklaskuję, bo sama jestem właśnie świeżo po podpisaniu umowy kredytowej na 15 lat. Najbardziej podoba mi się ostatni punkt. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, jeżeli ktoś nie ma samodyscypliny w kwestii finansów to lepszą opcją jest zaciśnięcie pasa (oczywiście tylko do granicy swoich możliwości finansowych). Nasze dochody są ruchome i w dużej mierze odzwierciedlają aktualny popyt na rynku dlatego co jakiś czas na nowo planuję nasz budżet domowy. Harmonogram banku swoją drogą ale my mamy swój plan spłaty. :) I jeżeli nasze dochody przekroczą zaplanowaną spłatę to nie wpłacamy całości tylko pozwalamy sobie na własne przyjemności. Oczywiście są i takie momenty gdy płacimy tylko jedną ratę. Wybierając mieszkanie mieliśmy świadomość, że wbrew naszym planom może się okazać, że będziemy je spłacać właśnie przez 30 lat i spędzimy tutaj resztę życia ale właśnie dlatego nasze poszukiwania trwały tak długo.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wygranej w loterii, żeby kredyt spłacić już teraz a nie za 15 lat! :)

      Usuń