piątek, 23 stycznia 2015

TAK WYGLĄDA RZECZYWISTOŚĆ MIESZKANIA W KAMIENICY!

Mam wrażenie, że ostatnio zapadł istny szał na mieszkania w kamienicy. W poście przedstawiającym różne alternatywy zakupu mieszkania, w komentarzach zdecydowana większość zadeklarowała, że stojąc przed zakupem własnego, wybrałaby to w kamienicy. Nic dziwnego - obraz przedstawiający mieszkanie w kamienicy jako istną sielankę może rozbudzić wyobraźnię.


JAK WYGLĄDA RZECZYWISTOŚĆ?







Niestety nie zawsze jest tak kolorowo jak na zdjęciach. W ostatnim poście podkreślałam, że sama mam sentyment do mieszkań w kamienicy. W jednym się wychowałam, a drugie było moim pierwszym wynajętym mieszkaniem. 

Pora, aby przedstawić minusy mieszkania w kamienicy, o których tak rzadko się mówi:

- duże okna, które dają tak wiele światła i optycznie powiększają przestrzeń, mają również sporo wad: to one generuję znaczne straty ciepła (w przypadku gdy są stare), wymiana na nowe jest niezwykle kosztowna, a do tego są problematyczne podczas mycia;
- straty ciepła spowodowane są nie tylko ogromnymi oknami, ale również wysokimi pomieszczeniami i bardzo często nieocieplonymi ścianami;
- z powodu nieocieplonych ścian walka z grzybami na ścianie to standard;
- ogrzewanie mieszkania w kamienicy jest bardzo drogie - bardzo często trzeba je ogrzewać za pomocą elektryki (wtedy rachunki za energię są ogromne!) lub samemu dbać o opał (wtedy po pracy wraca się do zimnego mieszkania);
- niestandardowy rozkład pomieszczeń to oczywiście czynnik, który decyduje o niepowtarzalności mieszkania, jednak zarazem sprawia, że czasem układ ten jest absurdalny (np. u rodziców są dwa ogromne pokoje, których nijak nie można rozdzielić gdyż na środku znajdują się okna, a łazienka jest tak mikroskopijna, że można dosłownie wejść i wyjść. Z kolei na wynajmowanym mieszkaniu mieliśmy ogromną kuchnię, której powierzchnia była niewykorzystana, a przedpokój mieścił się na powierzchni mniejszej niż metr kwadratowy!);
- stare budownictwo niesie za sobą problem jakim są słabe ściany. Na wynajmowanym mieszkaniu wieszanie szafek kuchennych zakończyło się rekonstrukcją całej ściany, a w późniejszym czasie okap spadł zupełnie niespodziewanie (o powieszeniu telewizora można było zapomnieć!);
- urokliwe klatki schodowe pięknie prezentują się na zdjęciach, jednak cieszę się, że wchodzenie na trzecie piętro (miałam wrażenie, że wchodzę na szóste!) po bardzo stromych schodach mam już za sobą;
- stare instalacje to problem wielu mieszkańców kamienic. W wynajmowanym mieszkaniu stale był problem z kanalizacją, która wybijała przynajmniej raz w tygodniu. Na trzecim piętrze przeszkadzał nam nieprzyjemny zapach, który witał nas po wejściu do domu, ale wolę nie wiedzieć jak sprawa wyglądała na parterze;
- w kamienicy zazwyczaj znajduje się tylko kilka mieszkań, bardzo często zdarza się, że zamieszkują w nich starsze osoby (a wśród nich co najmniej trzech wodzirejów uważających się za dozorców nieruchomości) - ja osobiście nie lubię gdy wszyscy żyją moim życiem, lepiej czuję się gdy jestem chociaż odrobinę anonimowa.

Nie daj się zwieść pięknym fotografiom przedstawiającym skandynawskie kamienice. Sama jestem nimi zafascynowana - równie mocno jak tymi nowojorskimi. Jednak pamiętaj, że to co wielu blogerów określa jako "proste i tanie rozwiązanie" podczas interpretacji zdjęć, może okazać się bardzo kosztowne. Np. zawieszone półki mające stanowić garderobę, niekoniecznie były łatwe do zamontowania. Bardziej prawdopodobne jest to, że wstępem do ich powieszenia było wzmocnienie ściany, a całość mogła być bardziej kosztowna niż wykonanie standardowej, zabudowanej szafy. 

Jeżeli nadal uważasz, że mieszkanie w kamienicy jest celem do którego dążysz, postaraj się najpierw wynająć takie mieszkanie, aby poznać wszystkie plusy i minusy tej opcji. Więcej pisałam o tym tutaj. Gdybym wzięła kredyt na mieszkanie w kamienicy, po czym okazałoby się, że na mieszkaniu o stumetrowej powierzchni nie jestem w stanie zaprojektować dużej łazienki lub pieniądze przeznaczone na zakup mebli "popłynęłyby" już w fazie remontu na odbudowę ścian, a po wprowadzeniu średnio raz w tygodniu czułabym zapach kanalizacji, byłabym bardzo rozczarowana...

źródło zdjęć: http://static.pexels.com/

13 komentarzy :

  1. Chociaż mieszkanie w kamienicy bardzo mi się podoba to celem, do którego darzymy jest DOM... budowa trwa ;)
    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regularnie czytam Twoje wpisy i mocno kibicuję w budowie!

      U nas dom również jest celem, jednak dopiero za kilka/kilkanaście lat. :)

      Usuń
  2. Ciekawy wpis. Uwielbiam oglądać wnętrza sztokholmskich kamienic, ale zgadzam się z tym co napisałaś. Rzeczywiście układy przestrzenno-funkcjonalne w 100 metrowych kamienicach są zaskakujące ;) Często zdarzają się wieloboczne pomieszczenia, bardzo małe łazienki i olbrzymie kuchnie, których nie sposób podzielić, sztukaterie, które nadają się tylko do renowacji itd. itp.
    ps. Warto też wspomnieć o piwnicach w kamienicach, bo to też ciekawy temat ;)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia piwnic w kamienicach rzeczywiście została pominięta, ale to (w połączeniu ze strychami) mogłoby stanowić temat na zupełnie osobny post.

      Dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej! :)

      Usuń
    2. O, właśnie, jeszcze strychy... :) Zupełnie o nich zapomniałam.
      Chętnie przeczytam kolejny post.
      Udanego weekendu!

      Usuń
  3. Z całą pewnością nie wszystko jest tak jak to widzimy na obrazach czy zdjeciach, chyba że tych ukazujących rzeczywistosć ;) są jednak z pewnością i tego plusy.
    Miłego weekendu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście - każdy kij ma dwa końce. O tym, za co lubię kamienice pisałam w ostatnim poście. ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Gdy szukałam mieszkania na studia wszyscy mnie przestrzegali przed kamienicami, zwłaszcza z powodu dużych dodatkowych kosztów za energię, ocieplanie itd. Niestety, jest to duży minus!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mieli rację... u moich rodziców nie ma możliwości podłączenia gazu więc gotuje się na kuchni elektrycznej a do tego jedyną możliwością podgrzewania wody jest bojler - również elektryczny. Nie muszę chyba mówić jak kolosalnie wysokie są ich rachunki za prąd (zwłaszcza, że bojler jest włączony przez cały czas).

      Usuń
  5. Oh zgadzam sie 100% z Toba. Mimo,iz mega mi sie podoba to jednak koszt moze byc mega wysoki! Jesli chodzi o mnie to wynajem jak najbardziej! Jeszcze jakby Landlord dal mi wolna reke do zmian to oj oj! Ale kupic bym chyba nie kupila.. pomieszkalabym chyba w lato tez tylko ;) na zime ucieklabym do nowego z nowym ogrzewaniem centralnym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak samo: wynajem tak, kupno (do celów mieszkaniowych) nie.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Też znam ten ból mieszkania w kamiennicy. Podpisuję się pod każdym słowem.

    OdpowiedzUsuń